Zbludzkie Wierchy z Kamienicy

 

Na kolejną wyprawę wybraliśmy się do Kamienicy skąd postanowiliśmy wyjść na Zbludzkie Wierchy. Jest to niewielkie pasmo górskie z kilkoma wierzchołkami oddzielonymi od siebie płaskimi przełęczami. Samochód zostawiamy na małym darmowym parkingu, tuż przed wjazdem do centrum miejscowości (współrzędne GPS: 49.5752897N, 20.3464669E).
 
 
Parking leży przy czerwonym szlaku prowadzącym z Kamienicy do Szczawy właśnie przez Zbludzkie Wierchy. Tak więc to on będzie nas dzisiaj prowadził. Z miejsca postoju wyruszamy w lewą stronę, przechodzimy mostkiem na rzeką o tej samej nazwie co miejscowość, a tuż za nim skręcamy w lewo zgodnie z czerwonymi szlakówkami.
 

 Przed nami prawie dwa kilometry asfaltową drogą pomiędzy domami. Na początku teren jest gęsto zabudowany ale im wyżej tym domów jest mniej. A teren wznosi się dosyć szybko. Po drodze wreszcie odnajdujemy zwiastuny wiosny, których od miesiąca nieskutecznie wypatrywaliśmy.

 Wychodząc coraz wyżej możemy podziwiać widoki na okoliczne pasma górskie. Pogoda jest niestety nie najlepsza i nisko zawieszone chmury mocno ograniczają widoczność. Jeżeli uda wam się odwiedzić tą trasę przy ładnej pogodzie to po waszej lewej stronie zobaczycie Gorce z rzucającą się w oczy wieżą na Gorcu, po prawej stronie pasmo Modyni a za nim pasmo Ostrej, za plecami zaś będziecie mogli oglądać Beskid Sądecki.

 Idąc coraz wyżej zaczynamy zbliżać się do lasu, który powoli przysłania nam widoki. Zanim do niego wejdziemy mijamy ostatnie budynki, a wśród nich bardzo klimatycznie i zarazem trochę strasznie wyglądający dom. 

 

Po wejściu do lasu teren raz wspina się mocniej, raz nieco wypłaszcza. Są więc momenty na wzięcie głębszego oddechu.

 Po przejściu 2,3km po naszej prawej stronie napotykamy na ścieżkę, która prowadzi do wierzchołka o nazwie Kamienne. W rzeczywistości znajdziemy na niej (a przynajmniej tak było w marcu 2025) tabliczkę z błędną nazwą Zbludzkie Wierchy i wysokością 680m mimo, że jesteśmy na 741m. Nie, to jeszcze nie ten szczyt, który dzisiaj nas interesuje ;)


 
 
Tak na prawdę to jesteśmy dopiero w połowie drogi na właściwy szczyt, idziemy więc dalej. Przed nami jeszcze 100m przewyższenia. Po przejściu 3,6km szlak skręca w lewo, obchodząc szczyt dookoła, podczas gdy wierzchołek jest dokładnie na wprost nas. Jako, że przyroda jeszcze nie ruszyła po zimie i nie ma wielkich chaszczy, schodzimy ze szlaku i idziemy prosto między drzewami, żeby niepotrzebnie nie nadrabiać drogi. Po około 100m dochodzimy do szczytu i tabliczki.
 
 

 Wracamy już prawilnie, po ścieżce widocznej na mapie, która prowadzi do szlaku. No właśnie, widocznej na mapie bo w rzeczywistości wcale jej nie widać.

 

Po dojściu do szlaku wracamy na parking tą samą drogą, którą przyszliśmy. Cała nasza wycieczka, przez skrót jaki zrobiliśmy, liczyła według zegarków 7,8km i 425m przewyższenia. Spędziliśmy na niej 2godz i 15min. Według mapy, poruszając się szlakiem, przejdziecie równe 8km i 383m przewyższenia. Szacowany czas przejścia to niecałe 3godz.


Kolekcja wyspowych szczytów coraz szybciej rośnie. Stan na dziś:

102 wyspy - 77/102
Korona Beskidu Wyspowego - 40/40

Zapraszamy na kolejne relacje z wędrówek!

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)