Masyw Jasienia a na nim siedem szczytów

 

Dzisiaj wyruszymy na najdłuższą spośród wszystkich naszych 45 wędrówek po Beskidzie Wyspowym. Przed nami 22km i aż siedem szczytów do zdobycia. Startujemy z miejscowości Lubomierz-Rzeki. Samochód zostawimy na dużym placu przy drodze nr 968 (współrzędne GPS: 49.5935158N, 20.2253003E). 

Z parkingu idziemy w lewą stronę, poruszamy się żółtym szlakiem i odbijamy w lewo w pierwszą drogę, która jest około 100m od parkingu. 
Idziemy dalej asfaltem pomiędzy zabudowaniami a po około 500m schodzimy z asfaltu i wchodzimy w lewo na ścieżkę prowadzącą przez łąkę. Nam tego dnia drogę wskazują "drogowskazy" organizowanego w ten weekend biegu Garmin Ultra Trail.


Droga prowadzi częściowo przez las a częściowo jego brzegiem wzdłuż łąki. Momentami podejście nie jest łatwe bo musimy przedzierać się przez dość gęste zarośla.


Po ok. 1,6km od startu jest punkt widokowy z ławeczką i stylowym sercem z napisem "Zagórzańskie Dziedziny" oraz z widokiem m.in. na Gorc i jego wieże widokową. My jednak schodzimy przed nim ze szlaku i wchodzimy "na dziko" w zarośla, żeby dojść do ścieżki prowadzącej do pierwszego dzisiaj szczytu (nawigacja prowadzi za szlakiem ponieważ nie ma tu żadnej ścieżki łączącej ze szczytem). Pozwoli nam to zaoszczędzić kilkaset metrów. Ścieżka nie jest zbyt dobrze widoczna ale w środku lata spokojnie do przejścia. W razie problemów nawigacja na pewno wam pomoże.


Po około 300m dochodzimy do pierwszego dzisiaj szczytu - Myszycy.
Od szczytu idziemy dalej za ścieżką, która po 700m doprowadzi nas prosto do Przełęczy Przysłopek gdzie wrócimy na żółty szlak.


Na przełęczy zaczyna się dość ostra wspinaczka. W pierwszym etapie przez 1,5km pokonamy 120m przewyższenia. Po tym odcinku dojdziemy do drugiego szczytu, jakim będzie dzisiaj Miznówka.
A potem przez kolejne 800m dorzucimy jeszcze prawie 100m w górę i dochodzimy w okolicę szczytu Jasienia. Ale jeszcze nie zmierzamy w kierunku tabliczki. Najpierw odbijemy w lewo przechodząc na szlak zielony i będziemy się kierować w stronę Polany Łąki. To będzie nasz trzeci szczyt na trasie a dojdziemy do niego po 1km marszu. Ze szczytu roztacza się piękny widok m.in na Babią Górę, Luboń Wielki czy Szczebel. Obok tabliczki jest też wyspowa ławka Joanny, na której przysiadamy aby zrobić sobie pierwszą dzisiaj przerwę w podróży.
Z Polany Łąki idziemy dalej za zielony szlakiem. Schodzimy ze szczytu i musimy być czujni bo zielony szlak odbija w prawo w ścieżkę, którą nie bardzo widać.


Z drugiej strony, jeżeli ją przeoczycie to nic się nie stanie bo droga odchodząca w lewo doprowadzi was do tego samego miejsca tylko dołożycie kilkadziesiąt metrów. Po około 300m ścieżka ze szlakiem łączy się ze wspomnianą drogą i to właśnie nią idziemy przez kolejne 1,5km. Po tym odcinku musimy zejść ze szlaku i odbić w prawo w las gdzie znajduje się nasz kolejny cel - szczyt Kiczora. Do szczytu nie trzeba szukać żadnej konkretnej ścieżki. Możemy po prostu śledzić nawigację, w odpowiednim momencie skręcić i iść "za nosem" rozglądając się aż dojrzymy z daleka tabliczkę szczytową ;)
Zdobyliśmy najbardziej na zachód oddalony szczyt z dzisiejszego planu. Teraz przed nami powrót aż do momentu, w którym z żółtego szlaku schodziliśmy na zielony. Czeka nas ponad 3km drogi z dość stromą końcówką gdzie będziemy wspinać się na główny szczyt pasma czyli na Jasień - trzeci co do wielkości szczyt Beskidu Wyspowego. Docieramy do celu. Jasień to zalesiony wierzchołek bez widoków.
Ale już kilkadziesiąt metrów dalej, żółtym szlakiem, dochodzimy do Polany Skalne, która oferuje nam piękne widoki na Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny i Tatry (które my tego dnia ledwo, ledwo co dostrzegamy).


Zanim dojdziemy do kolejnego szczytu, oddalonego od Jasienia o 400m, polecamy zejść w dół polany gdzie znajduje się zabytkowa bacówka - pozostałość po pasterzach, którzy kiedyś wypasali tutaj owce.

Wracamy na górę. Po drodze jeszcze chłodzimy się w źródełku zimnej wody, które wypływa w połowie drogi od szałasu. Kierujemy się dalej w prawo i dochodzimy do Kutrzycy, to przedostatni już dzisiaj szczyt.


Z Kutrzycy idziemy dalej żółtym szlakiem. Przed nami niecałe 2km przyjemnej wędrówki. Większość tego odcinka pokonamy z górki, tylko ostatnie 400m podchodzimy 40m w górę, do ostatniego na trasie szczytu, którym jest Krzysztonów.


Zaliczyliśmy wszystkie zaplanowane siedem szczytów, więc możemy zbierać się w drogę powrotną. Ale wracać będziemy inną trasą niż przyszliśmy. Najpierw musimy cofnąć się 500m do skrzyżowania szlaku żółtego z zielonym i od teraz będziemy podążać za tym zielonym. Po przejściu 200m dochodzimy do Polany Wały, na której znajduje się baza namiotowa SKPB Katowice. Odwiedzamy ją, żeby na chwilę usiąść. Przy okazji przybijamy pamiątkowe pieczątki do książeczek.
Teraz przed nami długie i początkowo mocno strome zejście. Na odcinku 3km zejdziemy w dół aż 380m. Przez ok. 2km idziemy zielonym szlakiem a potem odbijamy w prawo i przejdziemy jeszcze leśną drogą zanim dojdziemy do DK968, do której docieramy po przejściu nad rzeką Kamienicą.


Teraz czeka nas 3km drogi poboczem wzdłuż drogi, na której tego wieczora jest ruch jak na Marszałkowskiej. Najnudniejszy i najmniej przyjemny etap tej wędrówki. No ale w końcu docieramy do samochodu. Jak się później okaże będzie to najdłuższa wędrówka w całym projekcie 102 Wysp. Według zegarka przeszliśmy 22,5km, w trakcie których pokonaliśmy 845m przewyższenia. Cała wyprawa razem z przerwami zajęła nam 6 godzin i 10 minut. Według mapy dystans do pokonania to 21,7km, przewyższeń jest 869m a czas jaki daje wam na przejście to nieco ponad 7,5 godziny.



Dzisiaj mocno poprawiliśmy nasze wyspowe zdobycze i bilans wygląda następująco:

102 wyspy - 43/102
Korona Beskidu Wyspowego - 20/40

Już niedługo kolejne opisy, zapraszamy!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)