Ponieważ szczytów do zaliczenia w okolicy Mszany Dolnej jest mnóstwo nasze zdobywanie podzieliliśmy sobie na kilka etapów. Na pierwszy ogień poszły te na zachód od miasta. Startujemy dzisiaj z Przełęczy Glisne, tej samej, którą opisywałem tutaj, podczas mojego powrotu na Luboń Wielki po zdjęcie ze słupkiem. Przypomnę, że parking znajduje się na łące delikatnie poniżej skrzyżowania szlaków odchodzących na Luboń i Szczebel (współrzędne GPS: 49.666167, 20.007528) i kosztuje 10zł.
Ze skrzyżowania ruszamy w prawo. Będzie nas prowadził zielony szlak na Szczebel. Początkowo będziemy się poruszać drogą asfaltową pomiędzy domami. W drugim lub w trzecim z nich (pamięć ludzka ułomna jest ;) ), po prawej stronie drogi, można sobie przybić pieczątkę do książeczki. Informację o tym znajdziecie na tabliczce na ogrodzeniu.
Po około 400m wchodzimy do lasu, a chwilę później kończy się droga asfaltowa. Zaczynamy wędrówkę leśną drogą. Teren cały czas się wznosi ale nie jest to podejście bardzo strome. Wcześniejsze dni były deszczowe, więc po drodze napotykamy na sporo dużych kałuż, które z trudem omijamy.
Po przejściu 1,8km docieramy do pierwszego dzisiaj szczytu na mapie naszej podróży. Zza zakrętu wyłoniła się tabliczka z napisem Mała Góra.
Robimy zdjęcia i ruszamy dalej. Do kolejnego, najwyższego dzisiaj szczytu, został nam niecały kilometr. Podejście zrobiło się bardziej strome, a droga z szerokiej i błotnistej zamieniła się w wąską i kamienistą.
Po 2,7km wędrówki dochodzimy do Szczebla. Na szczycie znajdują się stoły, ławki, miejsce na ognisko. Jest tam też pomnik Jana Pawła II, który był na Szczeblu dwa razy. No i co najważniejsze są tam też piękne widoki m.in. na pobliską Lubogoszcz, Lubomira czy Kasinkę Małą.
W dalszą drogę udamy się czarnym szlakiem w stronę Mszany Dolnej. Będziemy początkowo schodzić lasem pomiędzy różnymi formacjami skalnymi mającymi po kilka lub kilkanaście metrów wysokości.
Z kroku na krok szlak robi się coraz bardziej stromy i naprawdę wielki szacunek dla tych, którzy decydują się zdobywać Szczebel właśnie od tej strony. Przewyższenie, a dla nas obniżenie terenu, wynosi 450m na 2km.
Na zakończenie zejścia musimy jeszcze przejść przez górski potok i wchodzimy na leśną drogę.
Teraz czeka nas spokojniejszy odcinek lecz nie bez przygód. Idąc za szlakiem, po ok 500m od przejścia potoku, okazało się, że szlakówki prowadzą nas prosto do leśnego strumienia, a kolejne drzewo ze znakiem stoi na środku jego koryta. Spojrzałem na nawigację, a ta pokazała, że szlak idzie dalej leśną drogą i wchodzi na ulicę Krakowską. Cofnęliśmy się więc do drogi, a tam, na wysokości domu nr 41A, zastaliśmy przejście szczelnie zaklejone taśmą i stretchem. Udało nam się przejść bokiem przez chaszcze i pokrzywy, nawet bez wielkich obrażeń ;) Woleliśmy to, niż taplanie się w błotku strumienia, gdyż, tak jak wspominałem już wcześniej, tego dnia było wyjątkowo mokro. Sytuację spróbowałem przedstawić na poniższym obrazku. Przygotujcie się na przejście korytem strumienia, bo tamtędy tak naprawdę przebiega szlak.

Dalej jest już spokojnie. Idziemy drogą asfaltową w stronę centrum Mszany Dolnej. Po przejściu przez Rabę dochodzimy do DK968 i rozstajemy się z czarnym szlakiem idąc w prawo. Idziemy 1,3km aż do skrzyżowania z ul. Zakopiańską i tam wchodzimy na czerwony szlak (Mały Szlak Beskidzki), którym będziemy szli, z małą przerwą, aż do parkingu. Z Zakopiańskiej wchodzimy w ul. Stawową i jeszcze przez kilometr idziemy drogą asfaltową. Po zejściu z asfaltu maszerujemy przez pola i łąki polną drogą.
Po około 1,2km dochodzimy do kolejnego dzisiaj szczytu jakim są Złote Wierchy. Na szczycie znajduje się stara, prowizoryczna wiata turystyczna i miejsce na ognisko. Może nie wygląda zbyt atrakcyjnie, ale do chwili przerwy na przekąskę i do napatrzenia się na całkiem ładne widoki, zdecydowanie wystarczyła.
Coraz bardziej się chmurzy, więc nie czekamy i przyspieszamy tempo. Przed nami jeszcze jeden szczyt. Żeby do niego dojść będziemy musieli zboczyć ze szlaku. Po 900m od Złotych Wierchów skręcamy w prawo i 100m dalej, po lewej stronie, szukamy ścieżki, która poprowadzi nas przez zarośla na szczyt. Okrągła, bo to na nią idziemy, to tylko z pozoru mała, niegroźna górka. Na jej czubek prowadzi wąska ścieżka, przez gęste zarośla, która na długości 300m wzniesie się aż o 100m w górę. Można złapać zadyszkę.
Przechodzimy przez Okrągłą w poprzek i idziemy aż do drogi asfaltowej w miejscowości Glisne. Stamtąd zostaje nam już niewiele ponad kilometr do samochodu. W końcówce łapie nas jeszcze orzeźwiający deszczyk. W sam raz na ostudzenie po dzisiejszych podbojach.
Cała trasa według zegarka wyniosła 13,4km i 700m przewyższenia a jej przejście zajęło nam, z przerwami, 4,5 godziny. Według mapy długość trasy to 12,9km i 656m przewyższenia a czas na jej przejście to 5,5 godziny.
Po dzisiejszych wędrówkach stan naszych zdobyczy wynosi:
102 Wyspy - 14/102
Korona Beskidu Wyspowego - 7/40
W następnym poście udamy się w okolice Kamionnej. Zapraszamy!
Komentarze
Prześlij komentarz