Luboń Wielki z Rabki-Zaryte i z Przełęczy Glisne

 


Tak jak pisałem w pierwszym poście gdy wybieraliśmy się na Luboń Wielki jeszcze nie wiedzieliśmy, że będziemy kolekcjonować szczyty Beskidu Wyspowego i zdobywać odznaki. Dlatego też nie zrobiłem sobie fotki przy tabliczce szczytowej (jakoś nie lubię się fotografować ;) ), co jest niezbędne przy potwierdzaniu zdobycia góry. W związku z tym okazało się, że... muszę tam wrócić jeszcze raz. Dlatego znajdziecie tutaj opisy dwóch różnych tras. Jeżeli interesuje was tylko trasa z Przełęczy Glisne to przejdźcie od razu do punktu 2 tego posta. 

1. Luboń Wielki z Rabki-Zaryte

 Przedstawiona trasa to pętla o długości ok. 7,5km - wejście szlakiem żółtym i zejście niebieskim. Nie powinna zająć dłużej niż 4 godziny. Wejście na szczyt szlakiem żółtym to chyba najbardziej atrakcyjna propozycja na zdobycie Lubonia Wlk. dlatego też taką opcję wybraliśmy. Na start naszej wycieczki wybraliśmy parking obok sklepu Lewiatan (współrzędne GPS: 49.628444, 19.991194). Opłata za parking wynosi 10zł za cały dzień i można ją uiścić w sklepie, który w niedziele też jest otwarty. Z parkingu dochodzimy do drogi głównej i kierujemy się w prawo. Po ok. 150m przechodzimy obok wejścia na szlak niebieski, ale my będziemy nim wracać. Idziemy kolejne 100m i tam wchodzimy w lewo na szlak żółty. Najpierw przechodzimy pomiędzy zabudowaniami a potem wchodzimy na ścieżkę i brzegiem łąki wspinamy się jeszcze całkiem łagodnym podejściem. Po przejściu około 1,5km będziemy wchodzić do lasu. Zanim jednak to zrobimy warto spojrzeć za siebie i obejrzeć całkiem ładną panoramę Beskidu Wyspowego i Gorców.


 Jak już nacieszymy oko możemy iść dalej. Wchodzimy do lasu i z każdym metrem będzie już coraz ciężej a podejście zrobi się naprawdę strome.


 Po przejściu kolejnego kilometra, na którym pokonamy około 200m przewyższenia, powoli zbliżymy się do największej atrakcji tej wycieczki. Po drodze miniemy jeszcze kapliczkę upamiętniającą żołnierzy AK.


 Żeby 100m dalej wejść na prawdziwie tatrzański krajobraz. Wchodzimy na Dziurawe Turnie na Perci Borkowskiego. Jedyne gołoborze w Beskidzie Wyspowym - rozległe rumowisko skalne, z którego przy dobrej pogodzie rozciąga się widok na Tatry. My mieliśmy mniej szczęścia do dobrej widoczności, ale mimo to coś tam na horyzoncie dostrzec można było.


 Po przejściu przez gołoborze znowu wchodzimy do lasu i czeka nas już ostatnie mocne podejście tego dnia. Do szczytu zostało nam już tylko 500m. Po chwili szlak żółty łączy się ze szlakiem czerwonym z Przełęczy Glisne a naszym oczom ukazuje się nadajnik telewizyjny. To oznacza, że doszliśmy do celu. Na szczycie znajduje się Schronisko PTTK im. Stanisława Dunin-Borkowskiego, które często, ze względu na swój wygląd, nazywane jest chatką Baby Jagi.

 
Po krótkim odpoczynku zbieramy się do drogi powrotnej. Przechodzimy obok schroniska i szlakiem niebieskim kierujemy się do Rabki. Tutaj na trasie nie ma już wielu atrakcji. Cały czas idziemy lasem. Zejście wydaje nam się bardziej łagodne niż to na szlaku żółtym. Po wyjściu z lasu zostanie nam już około 1,5km do parkingu, które pokonujemy najpierw ścieżką wzdłuż łąki a potem już drogą asfaltową  między zabudowaniami. Pokonanie trasy, razem z przerwą na odpoczynek, zabrało nam niecałe 3 godziny. Według zegarków pokonaliśmy 7,8km i 560m przewyższenia.
 
W czasie chodzenia po górach posługuje się aplikacją mapy.com, której używam jako nawigacji. Mapy działają również offline, co jest bardzo przydatne w rejonach gdzie nie ma zasięgu telefonii komórkowych. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, a wręcz parę razy uratowała, a przeszedłem z nią prawie 500km.

 
 
 


 2. Luboń Wielki z Przełęczy Glisne

 Po 3 tygodniach wróciłem na Luboń Wielki po fotkę przy słupku szczytowym. Tym razem już sam. Jako, że nie miałem zbyt dużo czasu wybrałem najszybszy wariant czyli wejście czerwonym szlakiem z Przełęczy Glisne. Samochód zostawiłem na parkingu, a właściwie na łące, która służy jako parking (współrzędne GPS: 49.666167, 20.007528). Postoju pilnuje pan z domu poniżej łąki. Jeżeli nie złapie was przy starcie na szlak to zrobi to jak wrócicie, o to się nie martwcie. Za postój zapłaciłem 10zł.

Na szczyt będę się kierował za czerwonymi szlakówkami. Start ze skrzyżowania nieco powyżej parkingu. Dzisiaj pójdę w lewo, ale jeszcze się tu pojawimy, żeby iść w prawo na Szczebel (o tym będzie w innym poście).

Wchodzimy na drogę asfaltową i obok zabudowań kierujemy się w kierunku łąki. Podejście początkowo jest łagodne. Na pierwszych 700m pokonujemy 70m przewyższenia. Zanim wejdziemy do lasu możemy się obrócić i popatrzeć za siebie. W oddali widać szczyty Lubogoszczy, Śnieżnicy i Ćwilina.
 

 
Po 800m wchodzimy do lasu i zaczyna się prawdziwa wspinaczka. Przez najbliższy kilometr pokonamy prawie 300m przewyższenia a szlak momentami jest naprawdę stromy.
 

Końcówka to już około 300 metrowy odcinek prawie po płaskim. Mi udało się dojść  na szczyt w 37 minut, ale tak jak pisałem na wstępie, zależało mi na czasie, więc tempo było dość szybkie. Zdjęcie, pieczątka w schronisku i szybki powrót po swoich śladach.


 Do parkingu doszedłem po 1 godzinie i 10 minutach pokonując według zegarka 4,8km oraz 387m przewyższenia. Ale nieco dołożyłem bo przez ten pośpiech pomyliłem ścieżki i musiałem się wracać. Według mapy cała trasa ma 4,3km i powinniście ją pokonać w nie dłużej jak 2,5 godziny.


Luboń Wielki zdobyty, nawet dwa razy. Tak więc zabawa w kolekcjonowanie szczytów Beskidu Wyspowego rozpoczęta. Do zobaczenia na kolejnych wyspach!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rysy ze Słowacji - wędrówka w dwóch aktach

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną