Turbacz - pętla z Koninek


Kolejny weekend, więc kolejny wypad w góry. Tym razem wybór padł na Turbacz. Dwa lata temu atakowaliśmy go z Nowego Targu, dzisiaj wejdziemy z Koninek. Samochodem podjeżdżamy aż pod samą granicę Gorczańskiego Parku Narodowego. Na końcu drogi czeka na nas duży parking (współrzędne GPS: 49.5845064N, 20.0840325E). Niestety za ten większy po prawej stronie drogi kasują 30zł mimo, że jest on w fatalnym stanie. Podobno ten mniejszy po lewej stronie jest darmowy. My o tym nie wiedzieliśmy, więc zapłaciliśmy. Poniżej na zdjęciu z google maps widać wjazd na ten po lewej i ten po prawej.
 
 
 
Z parkingu idziemy dalej za drogą. Musimy jeszcze kupić bilety wstępu do GPN w cenie 10zł normalny lub 5zł ulgowy i już spokojnie możemy maszerować w stronę szczytu, na który zaprowadzi nas szlak koloru niebieskiego. Przez pierwsze 400m idziemy drogą asfaltową.
 
 
Następnie szlak odbija w lewo. Przechodzimy obok miejsca biwakowego na Polanie Oberówka i idziemy dalej leśną drogą, która na razie dość leniwie wspina się w górę.
 

 
Po przejściu kilometra szlak skręca w prawo, kończy się rozgrzewka i zaczyna się konkretne podejście. Droga zaczyna się wić przez las w prawo i lewo, a na trasie pojawiają się "schody".
 

 Po 2km wspinaczki dochodzimy do wierzchołka Suchego Gronia (1043m n.p.m.) i idziemy dalej by po kolejnych 400m dojść do Polany Średnie. Gdy na jej wyższym końcu odbijemy delikatnie w prawo dojdziemy do tablicy informacyjnej, na której opisane są widoczne z niej szczyty Beskidu Wyspowego. Widok niestety w dużej części ograniczają drzewa.


 Za Polaną Średnie czeka nas 300m płaskiego odcinka, a potem znowu wchodzimy do lasu na dalszy ciąg podejścia.

 Na 5km wędrówki przechodzimy przez Polanę Czoło. W jej dolnej części jest ławeczka, na której robimy sobie krótką przerwę. Po przejściu na jej górny koniec okazuje się, że roztacza się z niej fantastyczny widok na Beskid Wyspowy z najbardziej rzucającymi się w oczy Luboniem Wielkim i Śnieżnicą.

Po przejściu Polany Czoło dochodzimy do Czoła Turbacza - kolejnego pośredniego szczytu na naszej wędrówce. Znajduje się na nim Diabelski Kamień - tajemnicza skała kryje wyryte inskrypcje, które od lat próbują odczytać badacze – od „Koldras Lacki” po potencjalne nawiązania do konfederatów barskich. Skała związana jest z opowieściami o zbójnikach i duchach strzegących kosztowności, a lokalne podania mówią o możliwości wydobycia skarbów jedynie w Niedzielę Palmową. Obecnie na skale znajduje się tablica upamiętniająca ratowników GOPR.



Po przejściu Czoła Turbacza wchodzimy na ogromną polanę - Halę Turbacz. Na jej końcu znajduje się szałasowy ołtarz gdzie m.in. znajdziemy tablicę pamiątkową przypominającą, że w 1953r. w tym miejscu mszę odprawił ks. Karol Wojtyła.

Za ołtarzem robimy mocny skręt w lewo, a potem już tylko 800m spokojnym podejściem do schroniska pod Turbaczem. 


W schronisku tłumy ludzi, więc przybijamy tylko pieczątki do książeczek i ruszamy dalej na szczyt, do którego już tylko rzut beretem. Po przejściu 500m jesteśmy na miejscu. Z Turbacza mamy piękny widok na Tatry, niestety dzisiaj nie ma rewelacji. Góry zlewają się z chmurami (zdjęcie na początku posta jest z innego wyjścia).

Dzisiaj w planie jest pętla, więc ze szczytu idziemy dalej. Teraz prowadzić nas będą czerwone znaki Głównego Szlaku Beskidzkiego. Przed nami prawie 3km marszu różnego rodzaju ścieżkami. Niektóre bardziej, a niektóre mniej wygodne.




Po przejściu wyżej wspomnianego odcinka dochodzimy do drogowskazu. Zgodnie z jego poleceniem skręcamy w prawo i zielonym szlakiem idziemy w stronę Koninek.


Zielonym szlakiem będziemy szli około 2km, a naszym celem jest górna stacja kolejki linowej "Tobołów". Większość drogi prowadzi wąską ścieżką pomiędzy zaroślami. Jest też krótki odcinek z leśnymi, bardzo dziś śliskimi schodami.




Plan był taki, żeby zjechać do Koninek wyciągiem. Po dojściu do jego górnej stacji okazało się jednak, że dzisiaj już nie jeździ (prawdopodobnie jeździ do 16 a my byliśmy 10 minut później). W związku z tym, zeszliśmy na dół stokiem narciarskim. To około 1,5km momentami dość mocno stromego zejścia.







Po zejściu ze stoku zostało nam jeszcze 200m do parkingu i kończymy wycieczkę. Ponieważ przez stok nie prowadzi żadna ścieżka ujęta na mapie, poniżej widzicie tylko odcinek od parkingu do górnej stacji wyciągu. Trzeba do niego dodać około 2km na przejście przez stok i drogę do parkingu. Nam zegarki pokazały długość 16km i 753m przewyższenia. Pokonaliśmy tą trasę w 4 godziny i 40 minut. Mapa pokazuje dużo mniejsze przewyższenie, nie wiem z jakiego powodu ;)




Dorzucamy jeden szczyt do kolekcji KGP i DPG:

KGP - 7/28
DPG - 11/80

A już niedługo kolejny, zapraszamy!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)