Jabłoniec - gdzie szczyt, gdzie tabliczka?
Nauczony doświadczeniami zdobytymi podczas wcześniejszych wędrówek po Beskidzie Wyspowym, kiedy kilkukrotnie wchodziliśmy na szczyt i okazywało się, że nie ma tam tabliczki szczytowej bo jest kilkaset metrów dalej, przy planowaniu wycieczek najpierw szukałem na mapie gdzie takowa tabliczka się znajduje. Trochę zszokowało mnie gdy okazało się, że na Jabłońcu szczyt od tabliczki dzielą aż 2km. Gdy dotarliśmy na miejsce zrozumiałem dlaczego tak jest. Jabłoniec to wzgórze ciągnące się na długości 2km, jego najwyższy punkt znajduje się na terenie prywatnym, pomiędzy gospodarstwami. Nie prowadzi przez niego żaden szlak turystyczny. Te, które idą od Limanowej ciągną się tylko przez połowę wzgórza po czym odbijają w kierunku Golcowa lub Kuklacza. Natomiast na przeciwnym do szczytu końcu góry znajduje się cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej i to obok niego znajduje się tabliczka szczytowa. Osoby idące szlakami: zielonym, niebieskim lub GSBW od strony Limanowej (albo w odwrotnym kierunku ;) ) nie muszą zatem odbijać w stronę wierzchołka, żeby zrobić zdjęcie z tabliczką. Przyjechaliśmy tam, żeby przejść ten odcinek i opowiedzieć czy warto ;)
Samochód zostawiamy na dużym parkingu położonym obok wspomnianego cmentarza (współrzędne GPS: 49.6885406N, 20.4370478E).
Po stronie północnej stoi wysoki, kamienny obelisk z krzyżem maltańskim u góry. Początkowo był to taras widokowy, z którego roztaczała się bardzo szeroka panorama m.in. na całe Pasmo Łososińskie i leżącą poniżej Limanowę. Po II wojnie światowej na tarasie, z którego widok zasłoniły drzewa, pochowano 250 żołnierzy i partyzantów radzieckich, którzy zginęli w całym powiecie limanowskim.
Zaraz za cmentarzem, w stronę Limanowej, znajduje się tabliczka szczytowa Jabłońca.
Jak już mamy zdjęcie z tabliczką szczytową to teraz nie ma wyjścia, trzeba zdobyć ten szczyt. Przed nami 2km wędrówki asfaltową drogą. Przez około 500m idziemy szlakami: zielonym, niebieskim i GSBW. Następnie odbijają one w prawo, a my idziemy prosto po lekko wznoszącym się terenie.
Będąc już nieco wyżej i wychodząc z pomiędzy domów dostajemy piękne widoki na dwie strony wzgórza. Po stronie północnej ukazuje się nam prawie całe Pasmo Łososińskie - od Miejskiej Góry przez Łysą Górę, Sałasz, Jaworz po Wielką Górę.
Po stronie południowej możemy zobaczyć m.in. Ostrą, Cichoń i majestatyczną Mogielicę, nad którą akurat przechodzi ulewa.
Idąc dalej dochodzimy do szczytu. Akurat chodzą sobie po nim kurki z miejscowego gospodarstwa. Obserwujemy go z odległości bo przecież nie będziemy wchodzić na czyjś teren. Wygląda on mniej więcej tak.
Powiedzmy, że zdobyliśmy szczyt. Wracamy więc do auta spoglądając jeszcze, to na lewo, to na prawo i podziwiamy widoki na Beskid Wyspowy. Trasa tam i z powrotem to 4km wędrówki i 55m przewyższenia. Zajęło nam to niecałą godzinę. Mapa daje wam troszkę więcej czasu na przejście.
I w ten sposób kolejny szczyt odhaczony, do końca już blisko:
102 wyspy - 88/102
Korona Beskidu Wyspowego - 40/40
Kolejne wpisy niedługo!














Komentarze
Prześlij komentarz