Klończyk i Spleźnia z Młyńczysk, a na dokładkę Okowaniec
W Młyńczyskach byliśmy już kiedy robiliśmy rundkę wokół tej miejscowości zaliczając Jeżową Wodę, Ostrą, Cichoń, Modyń i Jasieńczyk. Dzisiaj wróciliśmy do tej miejscowości, choć trochę dalej od centrum, bo do zdobycia zostały nam jeszcze dwa ostatnie szczyty na wschodnim grzbiecie Modyni. Samochód zostawiamy na poboczu drogi w okolicy przystanku autobusowego (współrzędne GPS: 49.6177639N, 20.4332014E).
Następnie kierujemy się w stronę osiedla Podpleźnia. Aby się tam dostać przechodzimy mostkiem na potokiem Jastrząbka.
Asfaltem idziemy cały czas prosto, pomiędzy zabudowaniami, aż do końca drogi. Tam za ostatnimi domami dochodzimy do lasu, którym dojdziemy na szczyt. Od razu na początek wędrówki czeka nas niezły wycisk. Przed nami 1km podczas którego pokonamy aż 200m przewyższenia. I tak na prawdę będzie to jedyne podejście na całej trasie.
Po około 600m leśna ścieżka, którą się poruszamy, łączy się z nieco szerszą drogą, trochę się wypłaszcza, ale idzie dookoła wzniesienia w związku z czym, żeby dojść do wierzchołka trzeba nadrobić drogi. A skoro przeszliśmy już 600m tak stromym podejściem to i pozostałe 100m też damy radę. Idziemy więc "na azymut" pomiędzy drzewami. Trasa na mapie poniżej będzie wytyczona ścieżkami, a wybór którędy pójdziecie należy do was.
Doszliśmy do szczytu, który leży przy leśnej polance. Tabliczka szczytowa jest umieszczona na jej skraju przy niewielkich zaroślach.
Po przejściu 500m dochodzimy do osiedla kilku domów, polna droga zamienia się w asfaltową, a widok na Tatry robi się jeszcze ładniejszy. Przy drodze napotkamy wiatę turystyczną z miejscem na ognisko, a nawet z gotowymi kijami do pieczenia kiełbasy. W wiacie wisi tablica, która przedstawia panoramę z opisem szczytów jakie widzimy w oddali.
Asfaltem idziemy przez kolejne 600m po czym skręcamy w lewo i wchodzimy do lasu.
Po zrobieniu zdjęć idziemy dalej za drogą. Teraz czeka nas strome i kręte zejście przez las. Po przejściu kilometra dojdziemy do drogi w miejscowości Jastrzębie. To ta sama droga, przy której zostawiliśmy samochód. Skręcamy w lewo, a przed nami 2km marszu poboczem. Po drodze mijamy jeszcze przydrożną kapliczkę z pięknymi rysunkami aniołów.
Do auta dochodzimy po przejściu 6km i jak pokazują zegarki 291m przewyższenia. Wędrówka zajęła nam 1godz. i 40min. Mapa pokazuje o 40m mniejsze przewyższenie, a na przejście tego odcinka daje 2godz. i 12 min.
Jak już byliśmy w tej okolicy to przy okazji wstąpiliśmy na jeszcze jeden szczyt. Podjeżdżamy kawałek do miejscowości Roztoka, do podnóży Okowańca. Samochód zostawiamy na poboczu w okolicy przydrożnej kapliczki (współrzędne GPS: 49.6305039N, 20.4436614E).
Na szczyt prowadzi ścieżka, którą widać za kapliczką. Do celu mamy jedynie 500m i 110m przewyższenia. Po 200m wchodzimy do lasu, ale zanim to zrobimy obracamy się za siebie i podziwiamy widoki na szczyty Beskidu Wyspowego - od lewej strony: Łyżka, Pępówka i Skiełek z wieżą widokową, a za nimi w oddali Beskid Sądecki.
Oczy nasycone, więc idziemy dalej. Szczyt jest położony w lesie, nic już z niego nie zobaczymy. Robimy zdjęcie i wracamy do auta.
Wejście i zejście z Okowańca to zaledwie 1km. Pół godziny to wystarczająco dużo czasu, żeby pokonać ten odcinek.
Po dzisiejszych wojażach doszły kolejne trzy szczyty do naszej wyspowej kolekcji. Stan na dzisiaj:
102 wyspy - 87/102
Korona Beskidu Wyspowego - 40/40
Kolejne szczyty wkrótce!






















Komentarze
Prześlij komentarz