Witów z Niedźwiedzia

 


Nastała Wielkanocna niedziela, wreszcie zapanowała piękna wiosna, a my po świątecznym śniadaniu wybraliśmy się do Niedźwiedzia skąd zaplanowaliśmy wejście na Witów - szczyt leżący w Gorcach, ale należący do "102 Wysp". Planowaliśmy samochód zostawić na parkingu pod kościołem lub przy nieopodal leżącej kaplicy, ale tak jak wspomniałem była niedziela wielkanocna, a w kościele właśnie odbywała się msza, więc na parkingu nie było szans znaleźć miejsca. W związku z tym zaparkowaliśmy na ulicy przed Urzędem Gminy Niedźwiedź (współrzędne GPS: 49.6219289N, 20.0828919E) i nasze auto pilnował.. dorodny miś ;)


Początek naszej wędrówki przejdziemy zielonym szlakiem przebiegającym ulicą, przy której zaparkowaliśmy. Spod Urzędu Gminy będziemy się kierować w stronę kaplicy św. Sebastiana. 
Przejdziemy obok kaplicy i kierujemy się za szlakiem, który prowadzi przez most nad potokiem Porębianka. Zaraz za nim szlak skręca w prawo a my idziemy w lewo i kolejne 300m przejdziemy chodnikiem wzdłuż drogi. Gdy dojdziemy do hali przemysłowej skręcimy ostro w lewo w stronę osiedli Murzyny i Korce.


Znowu przechodzimy mostem, tym razem nad potokiem Konina, a następnie zaczynamy wspinaczkę. Początkowo idziemy drogą asfaltową przez wspomniane wcześniej osiedla. Kiedy miniemy ostatnie domy asfalt zmienia się w drogę polną, która doprowadzi nas do samego szczytu.



Idziemy między polami i łąkami a teren cały czas łagodnie się wznosi. Im wyżej jesteśmy tym ładniejsze widoki pojawiają się wokół nas. Po naszej prawej stronie widzimy coraz więcej gorczańskich szczytów a przed nimi rozległe wiosenno-zielone polany.


Po przejściu 2,9km ścieżka skręca ostro w lewo. Teraz kierujemy się już w stronę szczytu i teren staje się trochę bardziej stromy. W zasadzie nie widać, którędy prowadzi droga, więc można iść przez łąkę na wyczucie. Szczyt Witowa jest charakterystyczny bo porośnięty niewielkimi krzakami, które widać z daleka, dlatego nie trudno na niego trafić. Pewnie im bliżej lata tym trudniej dostrzec tabliczkę szczytową, która chowa się w liściach. My, początkiem wiosny, dostrzegliśmy ją z daleka.


Po wejściu na szczyt naszym oczom ukazały się widoki na drugą stronę wzgórza. Widać stąd Beskid Wyspowy a na nim Szczebel i Luboń Wielki, w oddali zaś wyłania się Babia Góra.
W drogę powrotną pójdziemy inną trasą, żeby zrobić pętle. Będziemy się kierować ścieżką prowadzącą wprost w stronę Babiej Góry.


Ale najpierw odpoczniemy na łące i skosztujemy wielkanocnej babki z widokiem na Luboń Wielki i czubek Diablaka ;)


Po odpoczynku ruszamy dalej w drogę. Teraz przed nami 2km zejścia polnymi drogami, podobnymi do tych, którymi weszliśmy na szczyt. Będziemy szli prosto aż do kapliczki z figurkami: Matki Boskiej oraz papieża. Za tą kapliczką skręcimy w prawo.


Przed nami ostatni odcinek z góry, powoli wchodzimy pomiędzy domy i zbliżamy się do centrum wsi. Po 400m od kapliczki, przy charakterystycznej "stacji pogodowej", skręcimy w lewo.


Idąc dalej znowu przejdziemy mostem nad potokiem Porębianka i kierując się prosto dojedziemy do głównej drogi prowadzącej przez wieś. Skręcimy w nią w lewo, a do parkingu pozostanie nam niecały kilometr.
Cała wędrówka według zegarków wyniosła 6,8km i 265m przewyższenia a jej pokonanie zajęło nam niespełna 2 godziny. Według mapy trasa liczy 6,7km i 249m przewyższenia a czas przejścia to 2 godziny i 20 minut.



Kolejny szczyt wpadł do naszego koszyczka, a kolekcja wygląda następująco:

102 wyspy - 79/102
Korona Beskidu Wyspowego - 40/40

W poniedziałek wielkanocny też byliśmy "w trasie". Jej opis już niedługo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)