Urbania Góra i Zębolowa z Tokarni
Dzień przed świętem Niepodległości w 2024 roku postanowiliśmy zakończyć zdobywanie Korony Beskidu Wyspowego i wejść na ostatnie dwa brakujące nam szczyty. Na Urbanią Górę i Zębolową (albo Zembolową) wychodzić będziemy z Tokarni. Samochód zostawiamy na dużym parkingu obok tutejszego orlika (współrzędne GPS: 49.7233094N, 19.8706392E). (zdjęcie mapy.com)

Z parkingu kierujemy się w stronę widocznych w tle pagórków. Zaraz za parkingiem musimy przejść przez płynący tam potok Krzczonówkę. Można to zrobić w bród albo przez niewielką kładkę.
Po przejściu przez potok dochodzimy do asfaltowej drogi, na której znajduje się czarny szlak oraz GSBW i kierujemy się w prawo. Po przejściu około 500m od parkingu szlak odbija lekko w lewo i schodzi z asfaltu. Tam też teren zaczyna się mocniej wznosić a swój bieg rozpoczyna trasa Kalwarii Tokarskiej, na której znajduje się mnóstwo świętych figurek oraz stacje drogi krzyżowej.
Kawałek za VI stacją drogi krzyżowej, czarny szlak odbija w prawo, a trasa Kalwarii idzie w lewo. My poszliśmy za szlakiem i to okazało się błędem. Nie sprawdziliśmy wcześniej gdzie znajduje się tabliczka szczytowa, naiwnie myśląc, że... na szczycie. A znajduje się ona na końcu drogi krzyżowej - ponad 560m od szczytu i prawie o 50m niżej.
Poszliśmy więc dalej szlakiem, a potem odbiliśmy w lewo w ścieżkę prowadzącą w okolicę szczytu. Już po drodze coś nam nie pasowało, bo widać było, że ścieżka ta jest bardzo mało uczęszczana. Była mocno zarośnięta, a miejscami wręcz niewidoczna. Wchodząc na szczyt podziwialiśmy mnóstwo pięknych, zroszonych pajęczyn nadających mroczny klimat.
Po dojściu do szczytu i sprawdzeniu w Internecie gdzie znajduje się tabliczka szczytowa wróciliśmy się te wspomniane 0,5km. Na mapce pod tekstem podaliśmy trasę przez kalwarię, żeby nie trzeba było się wracać a dojść prosto na "szczyt". Zobaczyć można tam wiele atrakcji. Jest kaplica grobu pańskiego, krzyż, wyspowa ławka Józefa, dzwonek (którym można sobie zadzwonić) i jeszcze kilka innych.
Po zrobieniu zdjęć przy tabliczce wracamy do czarnego szlaku. Idąc od strony kalwarii trzeba iść dalej ścieżką w górę i po około 200m skręcić w prawo w pierwszą drogę prowadzącą w dół. Po powrocie do szlaku czeka nas 700m spokojnego spaceru po delikatnie wznoszącej się drodze. Po pokonaniu tego odcinka dochodzimy do najtrudniejszego podejścia tego dnia. Na odcinku 500m pokonamy aż 140m przewyższenia. Idziemy kamienistym wąwozem wypatrując słońca, które próbuje się przebić przez gęstą mgłę.
Po pokonaniu wzniesienia dochodzimy do szczytu Golec (oznaczonego napisem na jednym z drzew). Wreszcie wyszliśmy ponad mgłę i możemy zobaczyć słońce. Przed nami jeszcze 1,5km, które pokonamy przyjemną drogą z łagodnym podejściem. Ostatnie 300m przejdziemy szlakiem żółtym. O to, żeby nie ominąć najważniejszego punktu Zębolowej zadba drogowskaz "Do szczytu".
Dochodzimy do celu naszej wędrówki i tym samym zdobywamy 40 szczyt z Korony Beskidu Wyspowego. Czubek Zębolowej jest zalesiony i bez widoków, ale ze skarpy prowadzącej na szczyt, pomiędzy gałęziami, możemy dostrzec piękne wyspy wystające ponad morze mgieł.
W dół wracamy początkowo tą samą drogą, którą przyszliśmy. Po zejściu z tego najbardziej stromego odcinka okazało się, że mgły trochę odpuściły. W miejscu oznaczonym na mapie jako punkt widokowy, w którym wcześniej nie było nic widać, zaczynają pojawiać się jakieś widoki.
Idziemy dalej i po przejściu przez polankę, mniej więcej na 7,5km od startu, schodzimy ze szlaku odbijając w lewo.
Przez ponad kilometr idziemy polną drogą pomiędzy łąkami, żeby na końcu dojść do asfaltowej drogi, którą zaczynaliśmy dzisiejszą wędrówkę. Przez zawirowania z szukaniem tabliczki Urbaniej Góry nasza dzisiejsza wycieczka liczyła ponad 10,5km i 580m przewyższenia. Przeszliśmy ją w 3 godziny. Trasa, którą proponujemy wam poniżej jest o ponad 1km krótsza i ma 445m przewyższenia. Na jej spokojne pokonanie mapa przewiduje 3,5 godziny.
Dwa miesiące po tej wyprawie, a dokładnie 22 stycznia, zweryfikowane zostały nasze książeczki turystyczne i oficjalnie otrzymaliśmy odznakę "Korona Beskidu Wyspowego".
Jedna odznaka została więc skompletowana, a do drugiej już coraz bliżej. Tak wygląda sytuacja:
102 wyspy - 73/102
Korona Beskidu Wyspowego - 40/40
Dalsze relacje z naszej walki już niedługo!





















Komentarze
Prześlij komentarz