Szczałba z Węglówki

 


Pod koniec marca, wciąż poszukując wiosny, wybraliśmy się do Węglówki, żeby wejść na Szczałbę. W drogę wystartujemy z parkingu położonego przy boisku i placu zabaw, obok szkoły podstawowej (współrzędne GPS: 49.7474911N, 20.0802942E).


Na Szczałbe nie prowadzi żaden szlak turystyczny. Będziemy się poruszać taką drogą jaką wyznaczyła nam nawigacja. Z parkingu wyruszamy w lewą stronę, idziemy przez mostek nad potokiem o nazwie Niedźwiadek. Poruszamy się w kierunku zabudowań drogą asfaltową. Dokładnie po przejściu 230m skręcamy w prawo. Będziemy musieli przejść drogą pomiędzy dwoma domami i spotka nas tutaj niemiła niespodzianka. Luźno biegający pies okaże się agresywny i będzie chciał spróbować smaku naszych łydek. Chcąc nie chcąc, tempo naszego marszu nagle wzrosło. Wrzucamy zdjęcie domów, żebyście mogli się przygotować na ewentualne spotkanie. Fotka zrobiona jest już z drogi polnej za domami, z bezpiecznego miejsca ;)


Tak jak napisaliśmy wyżej, po przejściu między budynkami wchodzimy na polną drogę. Teren teraz będzie wznosił się ostrzej niż do tej pory. Przez pola będziemy szli około 200m po czym wejdziemy do lasu. Tam poruszamy się leśną ścieżką po drodze przechodząc wzdłuż niewielkiej polanki. 


Ścieżka doprowadzi nas do leśnej drogi, tego dnia bardzo błotnistej. Dochodzimy do niej równo na 1km wędrówki. 


Po kolejnych 100m znajdziemy się przy kapliczce Matki Boskiej. Z napisu na ławce stojącej obok dowiadujemy się, że jest to "Pasyjka Strasydło".

Od kapliczki idziemy dalej prosto i po 100m dochodzimy do polanki położonej pod szczytem. Dzięki temu, że jeszcze nie ma liści na drzewach, możemy z niej zobaczyć szczyty Wierzbanowskiej Góry, Szklarni i Dzielca a w oddali widać stoki narciarskie na Śnieżnicy.
Na wspomnianej polance robimy ostry skręt w prawo i przechodzimy do ataku szczytowego ;) Przed nami ostatnie 400m, na których pokonamy 60m przewyższenia. Dochodzimy do zalesionego wierzchołka i tabliczki szczytowej. 


Ponieważ nie mamy innego wyboru do auta wracamy tą samą drogą, którą przyszliśmy. W drodze powrotnej, wyposażeni w sprzęt do odganiania psa (który na szczęście się nie przydał), podziwiamy jeszcze widok na zaśnieżone stoki Śnieżnicy.


Po przejściu 3,3km i 177m przewyższenia docieramy do samochodu. Przejście zajęło nam dokładnie 54 minuty. Według mapy trasa liczy 3,1km i 162m przewyższenia a na jej przejście dostajemy 1 godzinę i 15 minut.



Następny szczyt wpada do kolekcji:

102 wyspy - 76/102
Korona Beskidu Wyspowego - 40/40

Niedługo kolejne opisy, zapraszamy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)