"Zielony wieloryb" czyli masyw Kostrzy z Rupniowa
Na kolejną wycieczkę wybraliśmy się na masyw Kostrzy, popularnego wyspowego "wieloryba", gdzie do zdobycia mamy trzy kolejne wyspy z kolekcji 102. Wędrówkę zaczynamy w Rupniowie. Samochód zostawiamy na poboczu drogi, która prowadzi do wschodniego zbocza góry (współrzędne GPS: 49.7716297N, 20.3113894E), nieopodal przydrożnej kapliczki (zdjęcie google maps).
Z samochodu kierujemy się w kierunku zachodnim asfaltową drogą. Po niecałych 300m mijamy nadajnik radiowy a kilkadziesiąt metrów dalej wchodzimy do lasu i ścieżkami leśnymi idziemy w kierunku zielonego szlaku. Po około 550m powinniśmy zlokalizować zielone szlakówki na drzewach. Tutaj zacznie się stroma wspinaczka. Na odcinku 600m pokonamy 130m przewyższenia.
Niedaleko od szczytu musimy się poprzedzierać przez dosyć gęste zarośla, przez które prowadzi szlak.
I po chwili docieramy na szczyt Kostrzy. Wierzchołek jest rozległy i płaski. Znajduje się na nim, oprócz tabliczki szczytowej, mapa Beskidu Wyspowego, wyspowa ławka oraz niewielka wiata turystyczna.
Szczyt jest zalesiony ale od południowej strony drzewa są na tyle rzadkie, że można zobaczyć widok na Beskid Wyspowy w kierunku Tymbarku. Widać Zęzów, Stronie, Łopień a nad nim nawet czubek Mogielicy.

Ponieważ tego dnia bardzo mocno wieje wiatr szybkim krokiem uciekamy ze szczytu. Idziemy dalej zielonym szlakiem. Przez około 1km ścieżka idzie grzbietem góry tylko nieznacznie się obniżając.
Zejście ze szczytu kończy się w miejscu przepływu małego górskiego strumyka i od tego miejsca teren znowu zaczyna się delikatnie wznosić. Przez kolejne 600m wciąż idziemy za zielonymi szlakówkami, ale po dojściu do krawędzi lasu szlak idzie dalej w kierunku Jodłownika a my odbijamy w lewo w leśną ścieżkę już bez szlaku. Od tego momentu warto posiłkować się nawigacją bo tych ścieżek dookoła będzie sporo i można się łatwo pogubić.
Po zejściu ze szlaku mamy około 400m do przejścia aby dojść do drugiego dzisiaj szczytu, którym będzie Kamionka. Jest to zwykły zalesiony wierzchołek jedynie z tabliczką szczytową.
Idziemy dalej. Do trzeciego i ostatniego szczytu mamy około kilometr. Musimy lekko zejść z górki a później ciut wyżej się wspiąć. Po drodze spotykamy plątaninę ścieżek, ale z nawigacją spokojnie dajemy radę.
I w ten sposób dochodzimy do Świnnej Góry, ostatniego szczytu na dzisiejszej wycieczce. Wierzchołek podobny do Kamionki - las, tabliczka i nic więcej.
Idziemy dalej ścieżką, która doprowadziła nas na szczyt. Schodzimy z góry, wychodzimy z lasu i dochodzimy do drogi asfaltowej, która ciągnie się między zabudowaniami. Po dojściu do skrzyżowania skręcamy w lewo i idziemy asfaltem przez około 1km aż dochodzimy do kolejnego skrzyżowania. Tam znowu skręcamy w lewo. Ponieważ dopadł nas deszcz, opisany wyżej odcinek pokonaliśmy tak szybko, że nawet się nie zorientowaliśmy jak kilometr asfaltu został za nami.
Kierujemy się z powrotem w stronę lasu. Po minięciu ostatnich zabudowań przechodzimy kilkadziesiąt metrów i szukamy po prawej stronie słabo widocznej ścieżki, którą dochodzimy do szerokiej leśnej drogi. W sumie dojdziemy do niej nawet i bez ścieżki kierując się po prostu w prawo i pokonując niewielkie zarośla. I tą właśnie drogą idziemy około 1,2km dochodząc do zielonego szlaku w miejscu, w którym podchodziliśmy na Kostrzę. Dalej, już po swoich śladach, wracamy do samochodu.
Cała trasa mierzyła według zegarków 9km i 520m przewyższenia a do pokonania jej potrzebowaliśmy nieco ponad 2,5 godziny. Według mapy trasa liczy 8,8km i 499m przewyższenia a na jej przejście przewiduje aż 3,5 godziny.
Po dzisiejszych zdobyczach wyspowy licznik znowu poszedł w górę:
102 wyspy - 65/102
Korona Beskidu Wyspowego - 35/40
A kolejne opisy już wkrótce!














Komentarze
Prześlij komentarz