Śnieżnica i Ćwilin z Przełęczy Gruszowiec

 


Na naszą kolejną wyprawę wybraliśmy się na Przełęcz Gruszowiec, która rozdziela dwa bliźniacze szczyty Śnieżnicę i Ćwilin (nazwa tej drugiej wzięła się właśnie od niemieckiego słowa "zwilling" oznaczającego bliźniaka). Na obie górki będziemy wchodzić z tego samego miejsca, więc osoby o słabszej kondycji mogą sobie rozdzielić te trasy na dwa osobne wypady. Samochód zostawiamy na niewielkim parkingu przed słynnym "Barem Pod Cyckiem" (współrzędne GPS: 49.700400, 20.179530). Parking kosztuje 10zł i opłaca się go we wspomnianym barze. Można sobie tam przy okazji wbić pieczątkę do książeczki.



1. Śnieżnica

 Jako, że byliśmy już na Ćwilinie i wiemy, że tamto podejście daje ostro w kość, na rozgrzewkę najpierw idziemy na Śnieżnicę. Trasa częściowo będzie stanowiła pętle bo jest na tej górze kilka atrakcji do zaliczenia. Ruszamy z parkingu niebieskim szlakiem w stronę, którą pokazuje nam drogowskaz na Przełęczy Gruszowiec. Pierwsze 400m idziemy drogą asfaltową pomiędzy domami. Kiedy kończą się domy i wchodzimy do lasu teren zaczyna się coraz bardziej wznosić. Na trasie towarzyszy nam dużo osób, które zmierzają na niedzielną msze do Ośrodka Rekolekcyjnego. Po ok. 1km zostawiamy naszych towarzyszy podróży, którzy idą dalej prosto zielonym szlakiem. My skręcamy w prawo w szlak niebieski, który prowadzi wąską leśną ścieżką. Został nam 1km do szczytu i 200m przewyższenia, więc czeka nas trochę wspinaczki. Po 1,7km następuje rozejście ścieżek, jeżeli ktoś pewniej czuje się idąc za szlakówkami, niech idzie w lewo. My skręcamy w prawo, żeby później nie cofać się do szczytu. W końcu dochodzimy do małej leśnej polanki, do której dochodzi też czarny szlak ze Skrzydlnej. 


    Jesteśmy już prawie na miejscu. Zostało nam 100m do szczytu po płaskim terenie.


Ze szczytu schodzimy kierując się zielonym szlakiem w kierunku górnej stacji ośrodka narciarsko-rowerowego "Kasina Ski". Trasa delikatnie schodzi w dół cały czas prowadząc przez las. Gdy dojdziemy do wyciągu polecamy wyjść na górę budynku gdzie znajduje się taras widokowy z bardzo wygodnymi leżakami, w których można naładować baterię na dalszą część trasy podziwiając widoki m.in. na Beskid Wyspowy, Babią Górę i wystające w oddali czubki Tatr (które akurat tego dnia przykryte były kołderką z chmur).


Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej zielonym szlakiem w dół. Po przejściu 1km docieramy do wspomnianego na wstępie Ośrodka Rekolekcyjnego na Śnieżnicy. Wchodzimy do budynku głównego gdzie przy wejściu możemy znaleźć pamiątkową pieczątkę do odbicia w książeczce turystycznej. 


Z ośrodka do parkingu zostało nam już tylko 1,3km. Po 300m dochodzimy do miejsca, w którym w drodze na szczyt odbiliśmy w prawo i znaną nam już trasą dochodzimy do parkingu. 
Cała wędrówka według zegarków liczyła 5,9km i 368m przewyższenia a przejście razem z czasem na odpoczynek zajęło nam nieco ponad 2 godziny. Według mapy odcinek ten ma 5,5km i 331m przewyższenia a czas przejścia to 2,5 godziny.



2. Ćwilin

Wróciliśmy na parking, wymieniamy puste butelki po wodzie na pełne i ruszamy w przeciwnym kierunku zdobyć drugi szczyt. Drogą główną kierujemy się lekko w dół i po 150m skręcamy w prawo w kierunku łąki trzymając się niebieskiego szlaku. Po minięciu jedynego na tym odcinku domu robimy ostry zakręt w prawo i rozpoczynamy wspinaczkę (proponuje na początku zachować ostrożność, gdyż jak wiem z autopsji, przy deszczowej pogodzie można na pierwszym pagórku poznać siłę grawitacji i zjechać na brzuchu tam skąd przyszliśmy ;) ). Teraz przed nami nie lada wyzwanie. Na odcinku 1km musimy pokonać 300m przewyższenia a niektóre momenty są prawie pionowe. 


Zsapani, zziajani pokonujemy tą ściankę wspinaczkową i dochodzimy do Polany Michurowej. Najpierw wita nas widok połamanych lub pościnanych drzew i trochę musimy się pokręcić pomiędzy zaroślami.


Jak już uda się wyjść na właściwą część polany, gdzie szlak niebieski łączy się z żółtym z Mszany Dolnej, naszym oczom ukaże się chyba jeden z najpiękniejszych widoków w Beskidzie Wyspowym. Ze szczytu Ćwilina rozciąga się panorama od Beskidu Wyspowego przez Gorce, Tatry aż po Babią Górę. Do tabliczki szczytowej zostało nam 200m płaskiego odcinka. Na polanie jest mnóstwo miejsca do piknikowania, są stoły dla turystów, można rozbić namioty, zapalić ognisko. My po zrobieniu sobie obowiązkowych fotek też usiedliśmy na chwilę na łące rozkoszując się widokiem. 



No ale trzeba wracać. Idziemy tą samą drogą, którą przyszliśmy. I teraz pytanie czy trudniej było wejść czy trudniej jest zejść ;)


 Do parkingu dochodzimy po 2 godzinach i 10 minutach (wliczając odpoczynek) pokonując według zegarka 4,3km i 406m przewyższenia. Według mapy trasa ta ma 3,9km i 386m przewyższenia a powinniście ją pokonać w około 2,5 godziny.



Kolejne dwa szczyty Beskidu Wyspowego zaliczone. Aktualny stan:

102 Wyspy - 3/102
Korona Beskidu Wyspowego - 3/40
Diadem Polskich Gór - 2/80 

Ciąg dalszy nastąpi. Zapraszamy!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)