Łopień i Mogielica z Przełęczy Rydza-Śmigłego

 

    W kolejny weekend pojechaliśmy w znane nam już wcześniej tereny. Na Łopieniu i na Mogielicy byliśmy już wcześniej, ale oczywiście bez zdjęć ze słupkiem szczytowym, wróciliśmy więc po dowód zdobycia szczytów. Łopień za pierwszym razem zdobyliśmy przez pomyłkę ;) Jako zupełnie zieleni w sprawach chodzenia po górach wybraliśmy się na Mogielicę. Sprawdziłem, że prowadzi na nią zielony szlak z Przełęczy Rydza-Śmigłego, więc po przyjeździe poszliśmy grzecznie za tym szlakiem a na górze okazało się, że to.. Łopień. Kto by pomyślał, że ten szlak może prowadzić w dwóch przeciwnych kierunkach, prawda? Co ciekawe, będąc tam teraz, zawróciliśmy kilku turystów, którzy tak jak my wtedy twardo szli na Łopień chcąc zdobyć Mogielicę. Tak więc, uważajcie. Najlepiej, dla bezpieczeństwa, mieć włączoną nawigację. Wiecie już, że na oba szczyty startujemy z Przełęczy Rydza-Śmigłego. Tak jak w przypadku Śnieżnicy i Ćwilina (z poprzedniego postu) można sobie te trasy zaliczyć na dwa razy. Na przełęczy jest kilka parkingów i mnóstwo miejsc do parkowania. Jeżeli nie zmieścicie się na jednym to na pewno znajdziecie miejsce na drugim czy trzecim. Jeden z parkingów, ten na przełęczy, jest płatny. Te nieco niżej są darmowe (współrzędne GPS: 49.6809025N, 20.2820133E).


1. Łopień

Na pierwszy ogień wybraliśmy ten niższy ze szczytów. Tak jak już wspominałem będziemy się poruszać za zielonymi szlakówkami, ale nie do końca. Za pierwszym razem szliśmy już tym szlakiem, więc chcieliśmy poznać inną trasę tym bardziej, że wracać będziemy po szlaku. My zrobimy sobie małą pętelkę. Przez to do szczytu nieznacznie wydłuży nam się droga, ale za to podejście będzie łagodniejsze. Początkowo idziemy drogą, która biegnie przez niewielki wąwóz.


800m od startu, w miejscu gdzie dochodzimy do dużego zakrętu w lewo, my schodzimy ze szlaku odbijając w prawą stronę. Będziemy się poruszać równolegle do szlaku, ale teren będzie się wznosił w trochę wolniejszym tempie. Po około kilometrze dochodzimy do małej kapliczki gdzie skręcamy ostro w lewo.


Kilkadziesiąt metrów za kapliczką kończy się las i dochodzimy do brzegu Polany Jaworze - szczytowej polany na Łopieniu.


Idąc prosto za drogą dochodzimy do tabliczki szczytowej. Na polanie znajdują się stoły dla turystów, duża wiata, miejsca na ognisko. Mimo, że szczyt jest odsłonięty i leży poza lasem to nie ma z niego żadnych widoków. Te, ukryte są nieco dalej. Idąc czarnym szlakiem, ok. 100m od tabliczki szczytowej, skręcamy w lewo i dochodzimy do Widnego Zrąbka - naturalnego tarasu widokowego skąd możemy podziwiać widok m.in. na Ćwilin, Śnieżnicę, Lubogoszcz a przy dobrej pogodzie można dostrzec też Babią Górę.

 
Po chwili odpoczynku na ławeczce na Widnym Zrąbku, wracamy. Tym razem od szczytu do parkingu będziemy się poruszać zielonym szlakiem. Przed nami niecałe 2km ostrego zejścia kamienistą drogą. Do samochodu doszliśmy w niecałe 1,5 godziny (licząc odpoczynek) pokonując według zegarka 4,9km i 276m przewyższenia. Według mapy trasa ta ma 4,3km i 262m przewyższenia a jej przejście powinno wam zająć niespełna 2 godziny.



2. Mogielica

Jako, że zewsząd zaczynają napływać ciemne chmury bez zatrzymania lecimy na królową Beskidu Wyspowego oraz jeden z 28 szczytów Korony Gór Polski. Co prawda pan sprzedający na przełęczy oscypki, przebrany za górala, powiedział, że dzisiaj padać nie będzie, ale jak się potem okaże, chyba góralem nie był ;). Przechodzimy przez drogę i dalej poruszamy się zielonym szlakiem. Idziemy łąką, potem przez niewielki kawałek lasu i znowu łąką aż do drogi asfaltowej prowadzącej pomiędzy ostatnimi domami na szlaku. Po zejściu z asfaltu robi się coraz bardziej stromo. Przed nami jeszcze ostatni płaski kawałek wzdłuż polany, na której znajduje się zamknięty na cztery spusty mały budynek. 


Teraz wchodzimy do lasu i zaczynamy poważną wspinaczkę. Przed nami 1,5km i około 300m przewyższenia. Droga nie należy do najprzyjemniejszych ze względu na duże kamienie, na których łatwo o kontuzję.


Po przejściu 1,5km dochodzimy do polany, z której do szczytu jest już tylko 500m. Po wyjściu z lasu naszym oczom ukazały się czarne chmury a tempo naszej podróży zwiększyło się kilkukrotnie ;)


Zaczął wiać wiatr, było słychać pierwsze grzmoty więc zdobycie Mogielicy zamieniło się w sprint. Jeszcze tylko zdążyliśmy zrobić ostatnie zdjęcie zbliżającej się burzy i już nie było czasu wyjmować telefonu. Ten pan od oscypków to chyba jednak nie był góral, oni się nie mylą z pogodą ;)

Byliśmy na Mogielicy drugi raz. Za pierwszym razem wieża była nieczynna a za drugim przegoniła nas burza. Nie mamy nawet jej zdjęcia, więc jak chcecie zobaczyć ją i widoki z niej to musicie się sami tam wybrać. Podobno jest na co popatrzeć. Zejście ze szczytu, tą samą trasą, było ekspresowe i mimo, że w pelerynach to do auta doszliśmy przemoczeni. Według zegarków przeszliśmy 7,3km i 475m przewyższenia a zajęło nam to 2 godziny i 13 minut (ale to ze względu na burzę). Według mapy trasa ma mieć 7,1km i 463m przewyższenia a jej przejście ma zająć około 3 godziny i 20 minut.



Po dzisiejszym dniu stan naszych zdobyczy wygląda następująco:

102 Wyspy - 5/102
Korona Beskidu Wyspowego - 5/40
Korona Gór Polski - 1/28 
Diadem Polskich Gór - 3/80
 
Kolejne szczyty już niedługo. Zapraszamy!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)