Jeżowa Woda, Ostra, Cichoń, Modyń, Jasieńczyk - rundka dookoła Młyńczysk

 

W kolejną niedzielę zawitaliśmy do Młyńczysk. Byliśmy tam już 2 lata wcześniej i robiliśmy podobną trasę. Tym razem dorzuciliśmy jeszcze jeden szczyt. Ale po kolei. Wycieczkę zaczynamy na darmowym parkingu obok cmentarza (współrzędne GPS: 49.6255803N, 20.4118361E). Parking jest spory i problemów z miejscem raczej nie ma się co spodziewać, zarówno za pierwszym razem jak i teraz byliśmy tam jedynymi parkującymi. Z parkingu kierujemy się w prawo, wchodzimy na niebieski szlak i asfaltową drogą powoli wznosimy się do góry.

Idąc cały czas za niebieskim szlakiem po 1km drogi skręcamy w prawo, a po kolejnych 100m opuszczamy asfalt i wchodzimy na łąkę przed zabudowaniami (niestety, tak jak już kiedyś wspominałem, nie sądziłem, że kiedyś będę opisywał te trasy i nie robiłem zdjęć :( ). Najpierw przechodzimy przez łąkę a potem wchodzimy do lasu. Przed nami 500m wspinaczki, na których wzniesiemy się o 150m w górę. Po tym odcinku dojdziemy do polany a szlak niebieski złączy się z zielonym oraz GSBW i dalej to te dwa ostatnie będą nas prowadzić. Po kolejnych 600m docieramy do pierwszego dzisiaj szczytu - Jeżowej Wody.


Teraz przed nami kilometr przyjemnej wędrówki zalesionym a momentami zakrzaczonym terenem, praktycznie po płaskim, szczytem pasma Ostrej.


Drugi szczyt - Ostra, zaliczony. Łatwo poszło.


Teraz przed nami zejście z górki. Zejdziemy o 100m niżej na Przełęcz pod Ostrą. Zanim dojdziemy do drogi pokażą nam się ładne widoki na pobliską Modyń oraz na Gorce.


Po zejściu z Ostrej na przełęcz przechodzimy przez drogę i zaczynamy kolejne podejście. Czeka nas niecały kilometr drogi najpierw obok zabudowań, potem przez łąkę a na końcu już w lesie.


Żeby dojść do tabliczki szczytowej trzeba będzie zejść ze szlaku w prawo pomiędzy drzewa, ale na pewno nie przegapicie tego miejsca bo jest oznaczone znakiem "Do szczytu". Zdobywamy trzecią dzisiaj wyspę - Cichoń, który jest o 1m wyższy od Ostrej.


Z Cichonia wracamy się 200m do skrzyżowania szlaku zielonego z czarnym. I to właśnie czarny szlak poprowadzi nas w dalszą drogę. Znowu będziemy schodzić z góry. Tym razem na odcinku 800m obniżymy się aż o 180m. Początkowo idziemy przez las a potem zbliżając się do zabudowań wychodzimy na łąkę. Przed nami roztacza się widok na sąsiedzkie wysepki Beskidu.


 Po zejściu z łąki dochodzimy do małego parkingu gdzie można zaparkować gdy planuje się samo wejście na Modyń. Jest tam charakterystyczny znak, który mówi, że Modyń to góra zakochanych. Dlaczego? Legenda głosi, że to właśnie tutaj wiele par wyznawało sobie miłość, a podczas jednej z wypraw doszło aż do pięciu zaręczyn. Mówi się też, że spotkanie na Modyni gwarantuje szczęście i miłość na długie lata.


Obok tego czerwonego serca jest też duże serducho z napisem "miłość na klucz", które jest specjalnym miejscem dla zakochanych do przypinania kłódek. Możecie przywieźć tam też swoją. Ale koniec tych romantyzmów bo przed nami najcięższe zadanie tego dnia - wspinaczka na najwyższy szczyt dzisiejszej wycieczki. Teraz czeka nas 2km podejścia i prawie 280m przewyższenia. Początkowe 600m idziemy asfaltem, a potem już tylko przez las charakterystyczną w Beskidzie Wyspowym drogą w wąwozie. 


Na Modyni od 2021r. stoi drewniana wieża widokowa. Na szczycie wieży znajduje się pieczątka do przybicia w książeczkach turystycznych.


Z wieży roztaczają się piękne widoki na wszystkie pobliskie pasma górskie. Od Beskidu Wyspowego przez Sądecki, Gorce, Pieniny, Tatry. Ale oczywiście na naszych wycieczkach widoki można podziwiać jedynie oczami wyobraźni ;) Dobra widoczność zdarza nam się mniej więcej tak często jak w ostatnich latach śnieg zimą.


 Schodzimy z wieży i idziemy dalej. Znowu wracamy na szlak koloru niebieskiego. Będziemy nim schodzić z Modyni przez najbliższe 2km. Najpierw schodzimy kamienistą leśną drogą, po około kilometrze wychodzimy na polanę a za kawałek zaczyna się droga asfaltowa. Wyjdziemy niedaleko kaplicy polowej, w której akurat wierni przygotowywali się do niedzielnego wieczornego nabożeństwa. Po kolejnych kilkuset metrach dochodzimy do skrzyżowania dróg przy niewielkiej kapliczce.


Tam schodzimy na chwilę ze szlaku niebieskiego, który skręca w lewo, i idziemy prosto. Napisałem na chwilę, bo podejdziemy jeszcze 1km na ostatni dzisiaj szczyt. Droga jest praktycznie płaska, po ok. 600m kończy się asfalt, a zaczyna droga leśna, a po kolejnych 200m skręcamy w lewo i ścieżką pomiędzy drzewami dochodzimy do szczytu Jasieńczyka.


Plan na dzisiaj wykonany, wracamy więc do niebieskiego szlaku, który doprowadzi nas na parking. Spokojną drogą po asfalcie przemierzamy ostatnie 1,5 kilometra dzisiejszej wyprawy. Po drodze napotykamy jeszcze na taką atrakcje. 


Cała dzisiejsza eskapada według zegarków mierzyła 14,5km (trochę pokręciliśmy się po Modyni) i 767m przewyższeń a zajęła nam 4 godziny i 40 minut. Według mapy trasa powinna liczyć 13,6km mieć 745m przewyższenia i zająć wam nie dłużej jak 5 godzin i 45 minut.



Stan wyspowych zdobyczy na dzisiaj wygląda tak:

102 wyspy - 25/102
Korona Beskidu Wyspowego - 12/40
Diadem Polskich Gór - 4/80 

My jedziemy dalej a wy śledźcie nasze wypady! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ogorzała i Ostra z Łostówki

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Jaworz, Sałasz i Babia Góra (ta Wyspowa)