Trzy tygodnie po przygodzie życia, czyli zdobyciu Rysów, nastąpił najwyższy czas, żeby wrócić w niższe góry i dalej zdobywać to co jeszcze nie zdobyte. Tym razem zawitaliśmy do Beskidu Niskiego, żeby wejść na Kozie Żebro. Pogoda od rana nie napawała optymizmem, ale aplikacja pogodowa pokazywała, że zanim przyjedziemy na miejsce to będzie już ładnie. Niestety trochę nas oszukała ;) Na wędrówkę startujemy z samego końca wsi Kamionka Wielka. A konkretnie z małego parkingu przy terenie rekreacyjnym "Czarna Kępica" (współrzędne GPS: 49.5587686N, 20.8585361E). Parking jest darmowy, ale niezbyt wielki. Na szczęście obłożenia jakiegoś wielkiego też na nim nie ma.
Z parkingu ruszamy w kierunku tablicy "Obszar Natura 2000". Od razu wchodzimy do lasu i zaczynami się wspinać. Dzisiaj praktycznie cała droga będzie prowadziła przez las.
Po przejściu około 300m dochodzimy do rozdroża. Ponieważ na mapie wygląda to trochę inaczej pomyliliśmy tutaj drogę i poszliśmy jakby za "główną". Po 100m okazało się, że jednak trzeba wybrać tą odchodzącą w lewo.
Teraz przed nami 1km wędrówki, na którym pokonamy ok. 130m przewyższenia. Pogoda nie chce się poprawić. Z każdym metrem w górę zagęszcza się mgła, z liści kapią na głowę krople wody, jest mrocznie i mało przyjemnie.
Po 1km docieramy do ścieżki w okolicy szczytu Jaworzyna, przez którą przechodzi żółty szlak. Ten właśnie szlak doprowadzi nas do Koziego Żebra, do którego zostało nam 900m. Pozostały odcinek wznosi się delikatnie. Na trasie kałuże przeplatają się z mgłami.
Po nieco ponad 2km docieramy do szczytu, a po otwarciu skrzynki, która znajduje się pod tabliczką, dołączamy do Klubu Zdobywców Koziego Żebra ;)
Jak już pewnie wiecie nie lubimy wracać tą samą drogą, którą przyszliśmy, dlatego jak tylko jest możliwość zrobienia pętli to z niej korzystamy. Tutaj taka możliwość jest. Idziemy więc dalej za żółtym szlakiem. Przed nami krótkie, bo tylko 200 metrowe zejście, za to dosyć strome. A że jest mokro i ślisko to sprawiło nam niemałe problemy.
Po 300m od szczytu schodzimy z żółtego szlaku i skręcamy w lewo robiąc jakby nawrót. Teraz przez 400m będziemy szli płaską leśną drogą.
Po przejściu tego odcinka dochodzimy do rozdroża. Można iść w prawo albo w lewo. My wybieramy w prawo. Czy to był dobry pomysł? Nie wiemy bo nie wiemy jak wyglądałaby trasa gdybyśmy poszli w lewo. Za to wiemy co było tutaj...
A tutaj początkowo wszystko było ok, a później droga zaczęła znikać. Niby wyglądało, że kiedyś coś tędy przebiegało, ale chyba już dawno nikt tędy nie szedł. Chaszcze robiły się coraz wyższe i gęstsze, a że było mokro to mokre robiły się też nasze nogawki. Postanowiliśmy zejść z tej "drogi" w prawo i równolegle do niej poszliśmy pomiędzy drzewami. Tam przynajmniej nic oprócz nich nie rosło ;)
Na szczęście ten zarośnięty odcinek to tylko jakieś 200m. Po dojściu do drogi przecinającej naszą trasę w poprzek, jej dalszy ciąg okazał się już "zdatny" do przejścia. Idziemy nim kolejne 500m.
Wreszcie dochodzimy do jakiejś porządnej leśnej drogi, skręcamy w lewo i po ostatnich przygodach czujemy się wręcz jak na autostradzie ;)
Po 200m drogi znowu się rozchodzą. Tym razem skręcamy w lewo. Chyba jesteśmy na jakiejś rowerowej trasie bo na drzewach drogę wskazują nam strzałki z napisem MTB. Po skręcie w lewo idziemy lekko pod górę.
A po 400m robimy ostry nawrót w prawo w dół w stronę potoku. Znowu drogę wskażą nam strzałki MTB na drzewach. Następnie przechodzimy przez ten potok i po kilkudziesięciu metrach znowu ostro skręcamy - tym razem w lewo.
Przed nami już końcówka drogi. Po skręcie w lewo idziemy około 200m i skręcamy w prawo w ścieżkę biegnącą przez łąkę. Przechodzimy pomiędzy drewnianymi zabudowaniami (trudno powiedzieć co to kiedyś było) i wchodzimy do lasu. Tam podchodzimy delikatnie pod górę, ze szczytu której zobaczymy nasz parking.
I w ten sposób, z małymi przygodami, zakończyliśmy pętelkę. Zegarki pokazały nam 6km i 350m przewyższenia. Drogę pokonaliśmy w 2 godziny i 10 minut. Według mapy trasa liczy 5,7km i 320m przewyższenia, a czas na jej przejście to niespełna 2 godziny i 20 minut.
Dorzucamy kolejne grosik do skarbonki z Diademem Polskich Gór i licznik pokazuje:
DPG - 17/80
I zapraszamy na kolejne opisy!
Komentarze
Prześlij komentarz